Dodano: 2007-09-11 19:50
według mnie można by też spojrzeć inaczej na tą sprawę. nie tak, że to oni są upośledzeni, ale to może właśnie my dlatego, że nie potrafimy dostrzec tego co oni. to cywilizacja tworzy bzdurne pojęcia normalności i kto odstaje od norm ten jest świrem. dla mnie to jest błędne myślenie. na zajęciach z psychologi usłyszałem fajną rzecz o dzieciakach z zespołem downa. mianowicie jak zrobiono im zawody to nie ścigały się tak jak my, że każdy patrzy tylko na siebie i leci do przodu w głupim wyścigu szczurów, tylko czeka na resztę i razem pokonują trasę. dla mnie takie podejście jest bardziej właściwe. ostatnio po którym już z kolei obejrzeniu anime pt. Arjuna (w końcu ją zrozumiałem) naszły mnie takie trzy słowa: akceptacja, zrozumienie, oświecenie. według mnie słuszne bo jeśli kogoś zaakceptujemy takim jaki jest to otworzy się przed nami i zrozumiemy dlaczego czasem zachowuje się tak a nie inaczej, a potem to już tylko krok od oświecenia :) prawdę mówiąc teraz jest mi bardziej żal "normalnych" ludzi niż tych z rzekomym upośledzenie.
Gdyż Raaja są mną, a to czyni mnie Raaja. Ja jestem Raaja.
Dodano: 2007-09-11 20:37
| krutki napisał(a): |
| Po tym zdarzeniu przeczytałem w jednym z numerów The Irish Independent, że łączna liczba ludzi niepełnosprawnych (fizycznie i umysłowo) w Irlandii to niespełna czterysta tysięcy. A to 10% rdzennej ludności tego kraju! Trochę mnie to zaskoczyło, ale wtedy zrozumiałem skąd takie nastawienie tu do ludzi niepełnosprawnych. |
Mała wyspa długo krzyżowali się wsobnie...
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2007-12-22 22:43
Momentami miewam stany, kiedy nie czuję siebie wielopłaszczyznowo. Nie odczuwam żadnej duchowości, doznaję chwilowego niemyślenia, otępienia i czuję się jak ciało ( żywy kawałek mięsa) napędzane jakąś siłą ( jak perpetum mobile)
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-02-22 13:54
W przyrodzie istoty upośledzone, zazwyczaj albo szybko giną albo żyją na uboczu. Jak widać, ludzie niewiele różnią się od zwierząt i potrafią zgotować swoim kalekim pobratymcom prawdziwe piekło. Osoby upośledzone fizycznie odczuwają tak samo jak zdrowe, tylko nie mogą, na skutek swojej ułomności przekazać tego co myślą w sposób zrozumiały dla innych, co spotyka się z dezaprobatą. Inna sprawa chodzi o upośledzenie umysłowe, tutaj zaburzone są procesy myślowe i takie osoby często mają system wartości różny od "standardowego", w związku z czym robią rzeczy nieobliczalne. Trzeba się pogodzić z tym, że żyjemy w zróżnicowanym społeczeństwie i wspierać tych, którzy sami nie potrafią funkcjonować.
Dum Deus calculat, mundus fit.
Dodano: 2008-03-17 15:43
nie zgodze sie z przedmowca. jako fan ewolucjionizmu uwazam, ze za duzo uwagi poswieca sie osoba niepelnosprawnym i nie potrafie zrozumiec czemu tak sie robi. wspolczucie to efekt uboczny kilku zlozonych uczuc, ktore sie u nas wyksztalcily. tylko czemu. tracimy energie na takich ludzi. pozatym to jest niesprawiedliwe. sa 3 stopnie uposledzenia oznaczone numerami rosnacymi wraz z wzrostem uposledzenia. po osobach z 1 stopniem nie widac zadnych zewnetrznych objawow. sa poprostu głupsi. ale oni własnie ze wzgledu na ukryte uposledzenie nie dostaja pomocy. ci z 3ciego poziomu sa juz ladnie pogieci i oni otrzymuja pomoc dosc latwo. stawia ich to wyzej niz tych z 1 poziomu, a przecierz ludzie powinni byc rowni.
ale w temacie nie jest mowa o uposledzeniu a o chorobie umyslowej. takie odnioslem wrazenie. to dwie rozne sprawy bo umysly ludzi chorych np. shizofrenia, autyzm moga byc bardzo bystre (jak juz zostalo to tutaj zauwazone) np. Nash Johnson. natomiast uposledzenie to miedzy innymi niskie IQ i takze na tej podstawie ustala sie jego stopien.
nie mieliscie kiedys wrazenia ze podczas rozmowy z madrzejsza o wiele osoba, jest tak jakby ktos wam czegos nie powiedzial, albo o czyms zapomnieliscie? tak moga sie czuc uposledzeni tylko, ze ten stan jest u nich nasilony. kto wie. czesto czlowiek sie budzi po k.a.c.'u i nie wie o zzzo chozzzi. no to moze oni tak maja zawsze tylko bez odniesienia do tego jak dobrze czuli sie poprzedniego dnia.
co do autyzmu to moze jest tak jak podczas snu normalnego czlowieka. w snie czesto robimy dziwne rzeczy traktujac je jako calkiem normalne. i jestesmy tak jakby widzem obserwujacym wszystko z perspektywy I osoby. tylko, ze nasz umysl wychodzi kiedys z tego trybu, a w przypadku autyzmu tryb ten trwa caly czas.
moze z rozdwojeniem jazni jest podobnie - zycie I jazni jest snem dla II jazni, a zycie II jazni snem dla I jazni.
co do shizofreni to ... ja mam czasami tak, ze cos co bylo snem wydaje mi sie wspomnieniem: jesli snem byla bardzo malo znaczaca rozmowa, ktora jednoczesnie byla prawdopodobna to moze mi sie wkrecic, ze miala miejsce w rzeczywistosci - raz tak mialem. jakos doszlem do tego, ze to byl sen ale ... moze u shizofrenikow tolerancja dla takich "snow" jest duzo wieksza. biora swoje wyobrazenia podobne do naszych snow za rzeczywistosc.
jak moga sie czuc takie osoby. normalnie do momentu konfrontacji z osoba "normalna" wystepujaca w liczbie znacznie ich przewyzszajacej. bo nie zaleznie od umyslu instynkt stadny w tym momencie dziala i mowi, ze skoro wszyscy sa inni i nazywaja sie normalnymi to nienormanosc musi byc czyms zlym.
kazdy w pewnym stopniu jest nienormalny. dla leonadra da vinci czy einsteina wiekszosc z nas jest uposledzona.
dla mnie choroby umyslowe sa piekne, a uposledzenia odrazajace.
pojawil sie tutaj przyklad "psychola". moze to zespol uposledzenia i choroby umyslowej. mit takich osob jest powszechny, ze wzgledu na rozglos im towarzyszacy. to tak jak z morderstwem w wiadomosciach - to, ze o nim mowia nie znaczy, ze ma miejsce wszedzie. a w wiekszosci ludzie chorzy sa nieszkodliwi mimo, ze moga straszyc. czasami ludzie boja sie nienzajomego lub tez smieja sie z tego czego nie znaja zeby zatuszowac swoja niewiedze. ale ludzie to mieczaki. w wieszkosci.
Dodano: 2008-03-17 20:52
| Woland napisał(a): |
| W przyrodzie istoty upośledzone, zazwyczaj albo szybko giną albo żyją na uboczu. Jak widać, ludzie niewiele różnią się od zwierząt i potrafią zgotować swoim kalekim pobratymcom prawdziwe piekło. (...) Trzeba się pogodzić z tym, że żyjemy w zróżnicowanym społeczeństwie i wspierać tych, którzy sami nie potrafią funkcjonować. |
Moim zdaniem, masz połowiczną rację. Dlaczego? Gdyż fakt, ludzie potrafią (i co gorsza, wielu sprawia to radość) zgotować swoim kalekim pobratymcom piekło, jednak raczej nie czyni nas to 'bliskimi' zwierzętom, wręcz przeciwnie - zdecydowanie nas to od nich różni. Zwierzęta wykańczają słabsze, 'ułomne' osobniki, szanse na przeżycie mają tylko najmocniejsi, o najlepszych zdolnościach adaptacyjnych, itd. U nas, ludzi, panuje głęboko zakorzeniony, często skrywany pod płaszczem fałszywej moralności, społeczny darwinizm... Zwierzęta nie są okrutne, ludzie tak. W świecie zwierząt, jak już wyżej napisałem, słabi giną - w świecie ludzi, stają się obiektem drwin, docinek, męczy się ich, bo można: się dowartościować, wywyższyć, pokazać "siłę", itd. - bądź też się nad takimi (można) litować, unikać ich, udawać, że nie ma problemu, w duchu ciesząc się, że nas ten 'problem' z daną osobą omija. Mam nadzieję, że w miarę wyjaśniłem, gdzie widzę różnicę.
Co do reszty wypowiedzi - zgadzam się.
Pozdrawiam.
:arrow: Gorm-Herk :
Ciekawe spostrzeżenia, podoba mi się, co piszesz o snach w odniesieniu do schizofrenii... Znasz jakąś godną polecenia książkę, zajmującą się tym zagadnieniem?
Prawdziwa siła człowieka tkwi nie w uniesieniach, lecz w niewzruszonym spokoju.
Dodano: 2008-03-18 18:15
fajnie wiedziec ze ktos czyta to co pisze. niestety nie czytalem o shizofrenii. znam to tylko z filmu ('piekny umysl') i z opowiadan. moze troszke z doswiadczenia. bo tak jak powiedzialem - nikt nie jest do konca sprawny.
od zwierzat odroznia nas wlasnie to ze one robia to co musza a czlowiek doklada jeszcze cos ponad to. moglby olewac tych slabych ale woli sie nad nimi pastwic. dlatego, ze to dosc latwe. łatwo sie znecac nad kims slabszym tak samo jak latwo pomagac w sprawie ktora nie jest beznadziejna. czy ktos zaczepia pana pudziana? czy ktos probuje zmienic sytuacje w afryce? (dla tych co mieli by watpliwosci to nie - nikt nie probuje, bo tam ludzie ciagle umieraja, cala trudnosc tkwi w pieniadzach i ukladach politycznych z nimi zwiazanych)
Dodano: 2008-03-19 12:49
Czyli, żeby krótko podsumować kilka ostatnich postów: świat ludzi upośledzonych, jak wszystko, czego 'normalni' nie znają, w pewien sposób fascynuje, ale i przeraża; zwykle też nie potrafimy sobie z taką sytuacją poradzić - dlatego wybieramy obojętność i patrzenie przez palce. Bardzo, bym powiedział, 'ludzkie', co nie znaczy, że godne naśladowania. :)
Jednakże, kiedy już w ten topicowy 'Tajemniczy Świat' próbujemy wgłębić, dochodzimy przeważnie do wniosku, że to my mamy problemy, a upośledzeni, zamknięci w dziwnych światach swoich umysłów, są ludźmi szczęśliwymi. Nieświadomość własnych ułomności drogą do szczęścia? Na to wychodzi.
Prawdziwa siła człowieka tkwi nie w uniesieniach, lecz w niewzruszonym spokoju.
Dodano: 2008-12-05 18:37
myślę, że odpowiedź na większość pytań zadanych w pierwszym poście można by uzyskać poprzez badanie fal mózgowych takiej osoby. z tego, co kojarzę, można spokojnie ustalić, czy ktoś przeżywa fazę R.E.M. itd. właśnie po obserwacji aktywności mózgu.
jeśli chodzi o pragnienie niektórych osób, aby dowiedzieć się, jak smakuje takie "inne doznawanie świata", jak ja to określam [tj. chodzi o to, aby właśnie dociekać, jak autystyczny dzieciak własnymi oczami i umysłem ogarnia świat], to uważam je za trochę chore. czasem może takie osoby usprawiedliwiają się silnie rozwiniętą empatią czy współczuciem, ale nie sądzę, aby ta wiedza w jakikolwiek sposób mogłaby pomóc takim osobom. to tak, jakby ktoś marzył o tym, aby wyobrazić sobie, jak to jest - zostać przybitym do krzyża albo zgwałconym. po prostu nie widzę w tym nic zdrowego. to jakiś ukryty sadomasochizm... chociaż Freud pewnie uznałby to za kompleks Edypa.
pozdrawiam :roll:
jeśli raz wejrzysz w Ciemność, nigdy nie uwolnisz się od Jej brzemienia. /blood luna.
Dodano: 2008-12-19 01:12
kojazycie jak dziwna moze byc mimika twarzy osoby uposledzonej? nie wspominajac juz o dzwiekach jakie z siebie wydaja. ale dlaczego? czy to efekt choroby psychicznej, nerwowej czy urazu mozgu?
dzisaj siedzac na wykladzie (w 3ciej godzinie )zostalem doprowadzony do stanu, kiedy moja glowa byla zwrocona w sufit, moje plecy nienaturalnie zgarbione, a usta otwarte na oscierz. czulem sie okropnie. szybko sie otrzasnalem zeby nie wygladac jak jakis ulom.
i wlasnie wtedy pomyslalem sobie, ze byc moze prog zmeczenia umyslowego u ludzi chorych jest tak niski, ze doprowadza ich do takiego stanu. a moze duze uposledzenie powoduje, ze mozg nie radzi sobie z bodzcami z otoczenia i fiksuje. wtedy dziwne gesty sa tylko sposobem odragowania na dysfunkcje umyslowe.
inny przyklad - nikt z nas nie wytrzymalby dlugo bombardowania zbyt wielka liczba bodzcow. byc moze otoczenie wysyla za wiele informacji dla niepelnosprawnych.
sam nie wiem, czy to co czulem bylo bliskie odczuciom chorych umyslowo, czy psychicznie. ale byc moze.